Mieliście kiedyś tak, że kłębiło wam się w głowie mnóstwo zdań, które jednak zachowaliście dla siebie? Prawdopodobnie tak. W ciągu kilku ostatnich miesięcy miałam tak aż za często. Z upływem czasu doszłam do wniosku, że jednak warto było powiedzieć to, co myślę. Jednakże skutki takiej postawy mogłyby okazać się gorsze niż są obecnie. Co do tego tematu, należałoby postawić sobie parę pytań. Mianowicie, dlaczego czasem wybieramy milczenie? Czy jest to lepszym wyjściem? Czy w ten sposób, nie uciekamy od prawdy? Kiedy wypowiedzenie tego, co tłamsi nam się w głowie ma sens, a kiedy nie? Próbowaliście kiedykolwiek zastanowić się nad tym? Znalazłam możliwe odpowiedzi na te pytania.
Na początku zacznę od tego, dlaczego wolimy pomilczeć. Są ku temu różne powody, nie można stwierdzić czy któreś z nich jest poprawne czy nie. A więc bywają sytuacje, w których nie chcemy kogoś urazić bądź zranić, wolelibyśmy tego uniknąć więc odpuszczamy sobie głośne wypowiedzi. Inna przyczyna to strach przed niezrozumieniem i odtrąceniem od grupy, co jest przykrym doświadczeniem. Do milczenia popycha nas również chęć uniknięcia sporów, wynikających z różnych priorytetów naszych, a osoby z którą rozmawiamy. Ciężko jest wypowiedzieć swoje myśli osobie płytkiej, powierzchownej czy próżnej. Osobiście właśnie w takich przypadkach najczęściej milczę. Nie widzę sensu w takiej konwersacji, gdy jedna osoba z bagażem pełnym poważnych, prawdziwych problemów próbuje dogadać się z osobą posiadającą tzw. problemy, które nie obejmują nic więcej po za błahostki i mało istotne sprawy.
Milczenie w pewnych przypadkach jest lepszym rozwiązaniem. Chodzi o sytuację opisane w akapicie wyżej. Według mnie, powinniśmy mówić to co myślimy, zachowując przy tym rozwagę i delikatność. Jednakże doskonale zdaję sobie sprawę, że naprawdę nie zawsze tak się da.
Jeśli chodzi o uciekanie w ten sposób od prawdy, to trzeba sobie jasno i stanowczo powiedzieć NIE. To nie jest tak, że mijamy się z prawdą. Milcząc, unikamy kłamstwa. Powstrzymujemy się od wejścia w fałsz. A to duża różnica.
Zastanówmy się czy jest sens w wypowiadaniu tego co naprawdę myślimy osobie, która ma nasze zdanie głęboko.. gdzieś? Bo może ona wie lepiej? Osobie, która jest bezkrytyczna i płytka? Lub w przypadku odmiennej hierarchii wartości? Według mnie, nie ma. Sens w mówieniu tego, co mamy do powiedzenia występuje gdy chcemy ukazać komuś prawdę, a bojąc się jego reakcji wolimy milczeć. To jest jednak błąd. Przy zachowaniu ostrożności i delikatności można to uczynić nie raniąc nikogo.
Jest takie przysłowie: "Mowa jest srebrem, a milczenie złotem." Jednakże ja zmieniłabym je na takie słowa - Mowa jest złotem, gdy znajdziesz w niej sens głębszy niż kałuża, milczenie złotem jest zawsze.
